Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty

26.04.2024

"Ostatni list" Rebecca Yarros

Brak komentarzy:

 


O Rebecce Yarros zrobiło się ostatnio dość głośno, od kiedy na rynku czytelniczym pojawiła się intrygująca seria fantastyczna „Fourth Wing”. Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić powieść tej autorki z innego gatunku literackiego. „Ostatni list” to książka obyczajowa z rozbudowanymi wątkami miłosnymi, opowiadająca o losach dwóch niezwykle skrzywdzonych przez ludzi i życie bohaterach – Elli i Becketta.

19.01.2024

"Mój ukochany syn" Amanda Prowse, Josiah Hartley

Brak komentarzy:

 


Książka napisana na faktach, będąca wspomnieniami Amandy Prowse, autorki licznych powieści w Wielkiej Brytanii, oraz jej syna Josiaha Hartleya, który w wieku dziewiętnastu lat zachorował na depresję.

20.12.2021

"Uwierz w Mikołaja" Magdalena Witkiewicz

Brak komentarzy:

 

Ponieważ zbliża się czas Bożego Narodzenia, przygotowałam dla Was recenzję książki, która doskonale nadaje się do czytania w tym okresie. „Uwierz w Mikołaja” Magdaleny Witkiewicz to przepełniona ciepłem i pogodą ducha opowieść o losach przypadkowych osób, których drogi spontanicznie krzyżują się ze sobą, rzucając je w wir przedświątecznych przygód. Powieść cechuje się dobrym humorem, stopniowo rosnącą akcją, wzruszającymi scenami i zapierającym dech zakończeniem. Uwielbiam powieści M. Witkiewicz, dlatego z przyjemnością zabrałam się za konsumowanie lektury i nie żałuję czasu spędzonego z nią. Na samym wstępie polecam ją dla każdego, kto przepada za świątecznymi opowieściami obyczajowymi!



„To nie będą zwyczajne Święta… Agnieszka kocha święta i zawsze spędza je z babcią. Jednak w tym roku starsza pani ma zupełnie inne plany. Nie zważając na nic, wnuczka rusza do położonego w samym środku lasu domu babci. Śnieżyca sprawia, że droga do cywilizacji zostaje odcięta. Sytuacji nie ułatwia fakt, że z szopy wprost na nią wchodzi… święty Mikołaj. Pięcioletnia Zosia marzy o choince tak ogromnej jak w centrum handlowym. Jednak tym razem jej Wigilia zapowiada się zupełnie inaczej… Robert, samotnie żyjący policjant, tego dnia przyjmuje służbę. Sam jest też pewien starszy pan z długą siwą brodą, ale jemu to w ogóle nie przeszkadza. Jego żona natomiast ma aż nadto towarzystwa zwariowanych pensjonariuszy domu opieki Happy End. I choć zdaje się, że nic tych ludzi nie łączy, to magia wigilijnej nocy przyniesie wiele niespodzianek. Jedna świąteczna opowieść, wielu bohaterów. I wiele marzeń do spełnienia. Bo może żeby pięknie spędzić Święta, trzeba uwierzyć w Mikołaja?” Kiedy Agnieszka otrzymuje wiadomość od babci, by nie przyjeżdżała do niej na święta, wnuczka nie potrafi jej uwierzyć. Ma przeczucie, że stało się coś bardzo złego i postanawia zjawić się w starym domku, by upewnić się, że wszystko jest w porządku. Niestety, gdy pojawia się na miejscu, odkrywa, że babci nie ma. W dodatku zaczyna się śnieżyca, która skutecznie odcina ją od świata na kilka dni i uniemożliwia podjęcie jakichkolwiek działań. Gdy okazuje się, że gorzej już być nie może, do domu babci przychodzi obcy mężczyzna przebrany za Mikołaja. Jak Agnieszka poradzi sobie w tych okolicznościach?

Pani Helenka w niefortunny sposób łamie nogę, a ponieważ jest osobą starszą i nie może liczyć na dobrą opiekę, trafia do domu seniora Happy End. Kobieta poznaje ekscentrycznych staruszków, w tym koleżankę z pokoju Sabinę, która jest utrapieniem dla całej społeczności domu opieki. Nie wie, że Sabina ukrywa smutną prawdę o sobie, jednak w jej życiu pojawi się ktoś, dzięki komu tegoroczne święta będą prawdziwą iskierką radości. Nim to się stanie, obie kobiety muszą wpierw znieść swoje towarzystwo, a także uporać się z wizją spędzenia świąt w miejscu, na które nie były przygotowane.

Marta, koleżanka Agnieszki, nienawidzi świąt, dlatego jak co roku postanawia wyjechać w egzotyczne wakacje. Tym razem traf pada na Malediwy. Marta pragnie zapomnieć o trudnych relacjach z własnymi rodzicami, ale skrycie marzy o przeżyciu z nimi prawdziwej świątecznej atmosfery bez sztucznego zgiełku i nerwów. Okazja może nadarzyć się o wiele szybciej, niż się tego spodziewa.

Krystyna to właścicielka domu seniora Happy End i jednocześnie partnerka Adama Czyżykiewicza, do którego należy duży dom handlowy. Oboje postawili w życiu na sukces i zarabianie pieniędzy i chociaż ani jednego ani drugiego im nie brakuje, teraz łapią się na tym, że pewne rzeczy ich ominęły. W skrytości ducha marzą o spędzeniu świąt tylko w swoim gronie, a najbardziej ze swoimi dziećmi, które już dawno zdążyły wyfrunąć z gniazda. Wygląda jednak na to, że Adam i Krystyna będą musieli spędzić te święta oddzielnie… a może tak by się stało, gdyby nie mała, spragniona towarzystwa dziewczynka.

Anna musi codziennie znosić piekło ze strony swojego chłopaka, pijaka. Nie dość, że na jej barki spada utrzymanie domu to jeszcze sama wychowuje ich córeczkę, Zosię. Może jednak liczyć na pomoc pewnego dzielnicowego, Roberta Krusza. Kiedy przygotowania do świąt, jak i sama Wigilia stają się katastrofą, okaże się, że jeszcze są na świecie ludzie, którzy nie tylko potrafią poratować potrzebujących, ale też zadbać o to, by ta szczególna atmosfera świąteczna stała się wyjątkowa. Jak potoczą się losy Ani? Czy i jej uda się znaleźć szczęście oraz wytchnienie od trosk?

Powieści Magdaleny Witkiewicz charakteryzują się lekkim stylem, głębią wynikającą z przedstawienia życiowych sytuacji, w których uczestniczą bohaterowie oraz komicznym poczuciem humoru. Nie inaczej jest w przypadku tej książki. Czytając ją, wręcz wyobrażałam sobie wszystkie sceny opisywane przez autorkę oraz chłonęłam wszystkie zdarzenia, przeżywając je razem z postaciami, czy te dobre, czy też złe. Nie zabrakło także momentów, kiedy wręcz chciałam ryknąć śmiechem na cały dom, a przyczyniły się do tego staruszki z domu seniora Happy End. Mało brakowało, a byłby to mój happy end, tak mi było wesoło!

Jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności łączenia wątków przez pisarkę. To już jej kolejna książka, w której zauważam, że z pozoru obcy sobie ludzie, jak i całkiem oderwane z kontekstu zdarzenia, przyczyniają się do powstania wspólnej historii i hucznego zakończenia. M. Witkiewicz wplata również w swoje teksty pewne przesłania do czytelników, zachęcając do snucia refleksji, wzbogacając treść powieści. W ten sposób z pozoru lekka opowieść nabiera pewnego wymiaru i można dzięki niej wyciągnąć trochę nauki dla siebie.

Na uwagę zasługują także pełne niespodzianek sceny z uwzględnieniem bohaterów. Nieoczekiwane zdarzenia pokazują, że autorka ma naprawdę bujną wyobraźnię i bardzo mi się to podoba. Dzięki nim czytelnik zyskuje nieco więcej rozrywki, a o to przecież chodzi, żeby się nie nudzić. I tak poznajemy Agnieszkę, wpadającą na Mikołaja, Adama, który uwielbia obserwować kamery w centrum handlowym (i zawsze coś z tego wynika), Annę zmagającą się z własnym partnerem, Helenę, która przez własne łakomstwo ląduje w domu seniora, Sabinę zmyślającą dziwne historie na temat swoich krewnych, Zosię szukającą dla mamy różowych okularów, czy Krystynę spełniającą zachcianki seniorów. Mnie najbardziej do gustu przypadła opowieść o Annie, nie tylko z zapartym tchem czytałam o niej losy, ale też zwyczajnie zrobiło mi się jej żal. Ciekawa jest także część dotycząca Agnieszki, chociaż później jej przygody stają się trochę nudne. Właściwie to każda z tych postaci ma swój wkład do całości i bez choćby jednej z nich świąteczna historia nie byłaby już taka sama.

Okładka przedstawia zdjęcie łyżew wiszących na drzwiach , nawiązując do historii Agnieszki. Litery na oprawie ładnie wyróżniają się i są wypukłe, co zwiększa na atrakcyjności książki. Na przedłużeniach zamieszczono fragment powieści oraz krótką notę biograficzną autorki. Przerywniki między tekstem ozdobione są rysunkiem cukierków, zaś rozdziały poprzedzono niewielkimi ilustracjami Mikołaja jadącego saniami z reniferami oraz opisem krótkiej audycji radiowej. Wnętrze okładki przedstawia obrazki bajkowych i śmiesznych reniferów, które uważam za dość oryginalne i urocze. Czcionka duża i czytelna, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko.

 

Podsumowanie:

+ lekki styl autorki

+ wielowątkowość powieści

+ historie poruszające czytelnika

+ różnorodni bohaterowie

+ ciekawa okładka książki

- brak

 

Ilość stron: 408

Wydawnictwo: Filia

Gatunek: obyczajowy

Rok wydania: 2019

Dla kogo: dla miłośników lekkich, świątecznych powieści obyczajowych

18.10.2021

"Ósmy cud świata" Magdalena Witkiewicz

Brak komentarzy:

 

Ponieważ spodobały mi się książki Magdaleny Witkiewicz, zaledwie kwestią czasu było sięgnięcie przeze mnie po następną jej powieść. W ten sposób padła kolej na ”Ósmy cud świata”, lekką i przyjemną obyczajówkę, zawierającą w sobie elementy romansu i podróży. Anna kocha zwiedzać świat i odkrywać nieznaną sobie kulturę, dlatego nie potrafi się ustatkować. Jej marzenia kłócą się z wizją jej matki, która chciałaby by córka jak najszybciej wyszła za mąż i dorobiła się gromadki wnucząt. Anna na pierwszym miejscu w życiu stawia jednak na karierę, ku rozpaczy jej rodzicielki.



„A czy ty znalazłaś już swój ósmy cud świata? Kilka romantycznych chwil przeżytych w czasie urlopu w Azji budzi w Annie, trzydziestokilkuletniej singielce, dawno uśpione uczucia. Kobieta podejmuje decyzję, która na zawsze może zaważyć na życiu kilku osób. Jednak szczęście, będące pozornie w zasięgu jej ręki, rozsypuje się nagle niczym domek z kart. <Ósmy cud świata> to opowieść o tym, że czasami trzeba zbłądzić w ciemnym lesie, by wreszcie znaleźć się na rozświetlonej polanie. A pierwszy promień słońca można niekiedy znaleźć ukryty w niepozornej, maleńkiej kopercie, zamkniętej w morskiej muszli przywiezionej z wakacji.” Historię Anny poznajemy z jej punktu widzenia. Bohaterka opowiada o swoich wspomnieniach z młodości i wielkich planach związanych z podróżowaniem. W ten sposób Anna ukazuje swoje decyzje, które zaważyły na jej obecnym życiu. Jako kobieta po trzydziestce, jest sama i stara się zapełnić pustkę spowodowaną brakiem partnera. Marzy o dziecku i odnalezieniu swojej drugiej połówki, ale nie chce spędzić całego życia u boku kogoś, kogo mogłaby tylko lubić. Chce kochać i być kochaną, lecz los na jej drodze ciągle stawia niewłaściwe osoby. Ponieważ czuje się samotna, mocno angażuje się w pracę, ale wie, że kariera nie zastąpi jej bliskich. Pewnego razu dostaje premię. Ponieważ jest w trudnym związku z szefem, postanawia odpocząć od bałaganu w głowie i pojechać do Wietnamu. Nie wie, że tam przeżyje niezapomnianą przygodę, która odmieni nie tylko ją, ale również spowoduje poważne komplikacje.

Autorka ponownie zachwyciła mnie swoją wyobraźnią. Tym razem mamy do czynienia z nieco poważniejszą książką pisarki, ale to nie znaczy, że gorszą. M. Witkiewicz opisuje nam historię miłości w orientalnym klimacie, potrafiącą pobudzić wyobraźnię każdego romantyka. Powieść opowiedziana jest z punktu widzenia dwóch postaci – Anny i Tomka, dzięki czemu tę samą historię możemy poznać z różnych pespektyw. Przywykłam do śmiesznych scen M. Witkiewicz, dlatego trochę się zdziwiłam, że „Ósmy cud świata” wprowadza więcej nostalgii. Mimo mniejszej ilości komizmu, M. Witkiewicz potrafi zaciekawić czytelnika i przedstawić intrygującą fabułę o tym, że wielką miłość można spotkać nawet na drugim krańcu ziemi.

Na początku nieco denerwowało mnie, że Anna posiada tak wielką obsesję na punkcie posiadania potomstwa. Na szczęście, książka skupia się nie tylko na tym, ale też na opisie podróży, czy niedogodnościach związanych z poznawaniem potencjalnego partnera Anny. Historia, która miała być prosta, okazuje się nieco zagmatwana i w sumie do końca zastanawiałam się jak może się potoczyć. Wstawka z pierwszych fragmentów książki trochę namąciła mi w głowie i nie wiedziałam czego się spodziewać, dlatego trochę obawiałam się jak pewne wątki się zakończą. Autorka sprytnie łączy każdy z nich i nieco filozoficznie podchodzi do wyborów podejmowanych przez bohaterów. Mimo, że powieść jest lekka w odbiorze i przewidywalna to jednak można wyciągnąć z niej wiele przemyśleń dla siebie. Między innymi dlatego tak bardzo lubię książki pisarki.

Okładka jest dość melancholijna i przedstawia zdjęcie muszli z kopertą w środku z serduszkiem na miętowym tle. Czcionka jest dość mała, ale czytelna ze względu na duże odstępy między linijkami. Każdy z rozdziałów został poprzedzony cytatem interesujących powiedzeń wietnamskich oraz rysunkami malutkich muszelek. Tekst książki podzielono na trzy części.

 

Podsumowanie:

+ barwne opisy podróży

+ lekki styl autorki

+ pisarka wplata swoje przemyślenia, z których każdy może wyciągnąć coś dla siebie

+ ciekawie przedstawiona historia o miłości

+ okładka książki

- brak

 

Ilość stron: 336

Gatunek: obyczajowy, romans

Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2018 (wydanie kieszonkowe)

Dla kogo: dla osób lubiących historie o miłości z wątkiem podróży w tle

1.07.2021

"Kochaj mnie czule" Gabriela Gargaś

2 komentarze:

 

Czy zdarzyło się Wam wzdychać za utraconą miłością? Tęsknić latami za możliwościami, które na skutek własnych trudnych wyborów, gdzieś po drodze zagubiły się? „Kochaj mnie czule” to interesująca lektura dla osób szukających w powieściach nuty sentymentalizmu i nostalgii. Natalia, główna bohaterka książki, boryka się z demonami przeszłości. Dorastając w trudnych warunkach, zostaje zmuszona do podjęcia decyzji, rzutującej na przyszłości. Wydaje się, że po długim czasie, gdy jej życie jest już ustabilizowane, nic nie zmieni dotychczasowej rutyny. Kiedy okazuje się, że jej małżeństwo zostało zbudowane na kłamstwie, cały świat Natalii wali się w gruzy. A może właśnie cała powstała katastrofa popchnie ją we właściwym kierunku?


 

„Natalia i Paweł to małżeństwo, które z pozoru wiedzie spokojne i szczęśliwe życie. Pewnego dnia kobieta dowiaduje się, że ma niepokojące znamię na dnie oka. Jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Wyjeżdża do specjalistycznej kliniki. Podczas konsultacji spotyka swoją dawną miłość: Szymona. Co wyniknie z tego spotkania? Cztery lata później na świat przychodzi syn Natalii i Pawła. Niestety, niebawem okazuje się, że chłopiec ma zespół Aspergera. Małżeństwo nie wytrzymuje kolejnej próby i zaczyna się od siebie oddalać. Pewnego dnia Paweł znika, zostawiając po sobie pustkę i długi… Czy Natalia zdoła odbudować swoje życie? Czy można pogodzić się z myślą, że małżeństwo było zbudowane na kłamstwie? Jakie jeszcze niespodzianki szykuje dla niej los?”. Historię głównej bohaterki poznajemy z narracji pierwszoosobowej. Przed właściwymi wydarzeniami dowiadujemy się o tęsknocie Natalii do utraconego szczęścia, a także o tajemniczym liście od dawnego wielbiciela. W trakcie dalszego czytania możemy odkryć dlaczego Natalia pozwoliła na tak desperacki krok jak odepchnięcie Szymona oraz jakie przyniosło to skutki dla jej życia. Kiedy spotyka dobrze poukładanego Pawła, wydaje się, że nareszcie czeka ją happy end, ale koleje losu dyktują im nieco inne warunki. Wszystko zmienia się po urodzeniu dziecka, gdy Paweł odkrywa swoje prawdziwe oblicze. Nagle kobieta zdaje sobie sprawę, że mieszkała z kimś, kto przez kilkanaście lat zatajał przed nią prawdę. Jak Natalia poradzi sobie z rewelacjami na temat męża? Czy możliwe, że sama sprowadziła na siebie tyle nieszczęść?

Po lekturze „Kochaj mnie czule” mam mieszane odczucia. Z jednej strony potrafiłam wczuć się w emocje Natalii i wspólnie z nią przeżywałam wszystkie wrażenia, które jej towarzyszyły: narodziny dziecka, odrzucenie, potrzebę akceptacji i miłości, trudne dzieciństwo. Często współczułam głównej bohaterce i zastanawiałam się: czy poradziłabym sobie na jej miejscu? Niestety, czasem nie podobało mi się zachowanie tej postaci. Wielu smutków mogłaby uniknąć, gdyby tylko posłuchała własnego rozsądku i postarała się o swoje  szczęście. Widać to na przykładzie relacji z Szymonem, który przez wiele lat starał się jej pomagać, to jednak za każdym razem go odrzucała. Najpierw sprawiły to trudne warunki ekonomiczne, później mąż (niedbający o Natalię nic a nic), niepełnosprawne dziecko i można tak wymieniać bez końca. A jednak pomimo tych wad, opowieść Gabrieli Gargaś poruszyła we mnie pewną strunę i kazała mi pomyśleć nad niektórymi zagadnieniami związanymi z trudnymi wyborami i wpływie przeszłości na każdego człowieka.

Powieść „Kochaj mnie czule” zmusza czytelnika do pewnych refleksji. Na podstawie doświadczeń przeżywanych przez główną bohaterkę, możemy dostrzec jak dzieciństwo wpływa na późniejsze wybory odnośnie związków, kształtowania się relacji między ludźmi, podejmowanie nawet najprostszych decyzji. Jak chęć bliskości i potrzeba ucieczki może popchnąć do jeszcze większej tragedii. I jak w końcu zadbać o to, by życie po tych wszystkich smutkach nabrało właściwego kształtu.

Wygląd książki jest bardzo przyjemny dla oka. Utrzymana w romantycznej tonacji (pudrowe róże z listem na szarym tle) okładka z różowymi napisami wydaje się pasować do historii poznawanej na kartach powieści. Na klapach przedstawiono notę biograficzną autorki oraz fragment listu zamieszczonego w książce. Duża czcionka sprawia, że tekst czyta się bardzo szybko. Rozdziały są podkreślone liniami, zaś przed prologiem pisarka umieściła wiersz.

 

Podsumowanie:

+ poruszająca historia głównej bohaterki

+ okładka książki

+ poznawana przez czytelnika fabuła zmusza do refleksji

- czasem irytująca bohaterka książki

 

Ilość stron: 340

Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2019

Gatunek: obyczajowy

Dla kogo: dla osób lubiących romantyczne i nostalgiczne historie

           

14.06.2021

"Awaria małżeńska" Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz

2 komentarze:

 

Bardzo lubię powieści powodujące u czytelnika nagły atak śmiechu. W „Awarii małżeńskiej” mamy tego pod dostatkiem. Autorki ukazują nam dwóch mężczyzn, którzy stają w obliczu niełatwego zadania. Mateusz i Sebastian, do tej pory cechujący się niezależnością i unikaniem obowiązków domowych, muszą przez kilka tygodni zająć się swoimi dziećmi. Szybko okazuje się, że to, co dotychczas wydawało im się łatwe i bezproblemowe, wcale takie nie jest.


 

„Jak wygląda dom bez żon? Pewnego dnia Mateusz i Sebastian, dwaj obcy sobie faceci, stają się bliźniakami syjamskimi złączonymi wspólnym losem tymczasowych samotnych ojców. Tylko czy dadzą radę sprostać wyzwaniom?” Oj chyba nie dadzą rady, a przynajmniej na początku. Kiedy żony naszych bohaterów ulegają wypadkowi jadąc autobusem, na barki Sebastiana i Mateusza spada ogromny ciężar codziennych obowiązków. Roztrzepany i łatwowierny Sebastian, nagle musi odnaleźć się w roli ojca. I to szybko. Powrót do mieszkania, z którego zostało się wyrzuconym przez własną małżonkę wydaje się dla niego nie lada wyczynem, lecz gdy wieść o jej trzytygodniowym pobycie w szpitalu dociera do jego uszu, opieka nad własnym potomstwem wydaje mu się ponad jego siły. Mateuszowi także nie jest lekko. Przyzwyczajony do przejmowania rutynowych zajęć przez Justynę, teraz musi wykazać się kreatywnością i umiejętnością organizacji, czego mu brakuje. Wkrótce praca nad zleceniami tłumaczeń i zajmowanie się dziećmi zaczyna go przerastać. Wszystko zaczyna się jeszcze bardziej komplikować, gdy Sebastian prosi o pomoc swoją sąsiadkę, Dżesikę, z zawodu zajmującej się prostytucją. Jak kobieta poradzi sobie z niesfornymi dzieciakami?

            Jak już wspomniałam na początku, uwielbiam kiedy w książkach pojawiają się sceny komiczne, powodujące u czytelnika wybuchy śmiechu. W moim przypadku chyba przez cały czas chichotałam pod nosem i nie potrafiłam się powstrzymać. Pomysły niewprawionych ojców na zajmowanie się dziećmi oraz „drobne” wpadki z ich udziałem tylko potęgowały te odczucia. Później, kiedy Sebastian i Mateusz zaczynają nabierać wprawy, zaś opieka nad dziećmi staje się dla nich przyjemnością, powieść staje się odrobinę poważniejsza, ale i tak dobrze się ją czyta. „Awaria małżeńska” należy do tego gatunku książek, które są lekkie, zabawne i mądre zarazem, ponieważ zapewnia doskonałą rozrywkę i jednocześnie przekazuje ważne życiowe postawy. Idealne czytadło na poprawę humoru.

            Okładka przedstawia zdjęcie przedmiotów codziennego użytku, a więc włóczki, nożyczki, skarpety, telefon, kwiaty na ciemnym tle. Ilustracja wydaje się oddawać zamieszanie jakie powstaje w wyniku nieprzewidzianych zdarzeń i nawiązuje do fabuły książki. Posiadany przeze mnie egzemplarz kieszonkowy posiada dość wyraźną czcionkę, jak na małej wielkości litery. Rozdziały zostały ciekawie zatytułowane, co bardziej zachęca do czytania.

 

Podsumowanie:

+ zabawne sceny

+ lekki styl autorek

+ okładka książki

+ ciekawie zatytułowane rozdziały

+ ukazanie ważnych życiowych mądrości

- brak

 

Ilość stron: 382

Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2020 (z 2015), wydanie kieszonkowe

Gatunek: obyczajowy

Dla kogo: dla wielbicieli lekkich i zabawnych książek

           

29.03.2021

"Pracownia dobrych myśli" Magdalena Witkiewicz

Brak komentarzy:

 

Powracam do Was z recenzją powieści obyczajowej o nazwie „Pracownia dobrych myśli” autorki Magdaleny Witkiewicz. Jest to pierwsza książka pisarki, z którą mam styczność, ale bynajmniej nie ostatnia. Czytanie jej sprawiło mi nie lada frajdę i już wiem, że z chęcią  sięgnę po więcej dzieł autorki.


 

„Mała, przytulna pracownia, w oknach której zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, których z czasem połączy przyjaźń. Wielu z nich układa swoje życie na nowo. Siła tkwiąca w rodzinie – babce, matce i wnuku – jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde posiada piękną moc służącą do obdarowywania tymi myślami innych ludzi. Pomimo tego, że Pelagia odeszła dawno temu, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli. To powieść o przyjaźni, miłości i o dobrej energii, dzięki której da się załatać każdą dziurę, każdy smutek i poprawić każdy poplątany los.” Bohaterami książki są mieszkańcy kamienicy, w której mieści się pracownia z powyższego opisu. Florian, wnuk Pelagii, postanawia spełnić jedno ze swoich marzeń i założyć tam kwiaciarnię. Dzięki talentowi odziedziczonemu po swojej mamie i babci, szybko zdobywa serca nowych klientów, zapewne dzięki wrodzonemu urokowi osobistemu i umiejętności podnoszenia innych na duchu. Poznajemy też Ewę, jedną z mieszkanek kamienicy. Niespodziewany cios w postaci utraty męża powoduje jej smutek i frustrację. Gdy spotyka Norberta, wydaje się, że los niespodziewanie się do niej uśmiecha, ale nie jest łatwo zapomnieć o przeszłości. Kolejną bohaterką jest Grażyna – matka Floriana, urodzona artystka z nietuzinkowymi pomysłami. Muszę nadmienić, że momentami jej twórcze zachowanie wywoływało we mnie nagłe salwy śmiechu z czkawką zarazem. Okazuje się, że Grażyna skrywa pewien sekret dotyczący swojej przeszłości, jak i „klątwy” babci Pelagii. Następnym lokatorem jest Giga – młoda i ambitna stażystka dopiero zaczynająca swoją karierę w telewizji. Szefowa nie jest zbyt łaskawa dla nowej pracownicy i wydaje się, że robi wszystko, by jej zaszkodzić. Nieoczekiwanie jej stronę bierze Maciek, kolega z pracy i wkrótce zainteresowany nią adorator. Ostatni mieszkańcy kamienicy to pani Wiesia i pan Zbyszek – najstarsi i zarazem najzacieklejsi sąsiedzi, a jednocześnie najzabawniejsza para. Na początku dość sceptycznie podchodziłam do ich szpiegowania innych lokatorów, z czego najbardziej słynęła właśnie pani Wiesia (takie zachowanie starszych ludzi uważam za karygodne) lecz z czasem moja opinia się poprawiła. Kiedy poznawałam sekrety pani Wiesi, a zwłaszcza jej zainteresowanie erotyką, nie umiałam powstrzymać się od śmiania się i uczucia zaskoczenia. Przykład pani Wiesi pokazuje jak to pozory potrafią mylić, a jej historia odkryta już na końcu powieści potrafi dać czytelnikowi do myślenia.

Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na przeczytanie tej książki. Autorka przemyca tutaj dobre życiowe rady i miesza je z sytuacjami, wśród których nie sposób się nudzić. „Pracownia dobrych myśli” została okraszona również poczuciem humoru i to takim, że mało nie spadłam z krzesła. Według mnie jest to bardzo dobra lektura na poprawę nastroju, ponieważ daje czytelnikowi sporo rozrywki, podbudowuje i obdarowuje czytelnika nadzieją na lepsze jutro. Aż mi szkoda, że nie znam tak pozytywnych osób jak w tej powieści.

Ostatnie słowo o okładce – przedstawia ładne zdjęcie kamienicy, nawiązujące do wymienianej w książce kwiaciarni. Według mnie fotograf wykonał kawał dobrej roboty, ponieważ mamy tu wszystko, od detali związanych z roślinnością, po małego kota należącego także do bohaterów książki (ale nie jest aż tak szczególną postacią, by ją wymieniać w recenzji). Na uwagę zasługują także tytuły rozdziałów, które przykuwają wzrok i stanowią małe streszczenie, napisane zresztą w zabawny sposób. Podoba mi się!

Podsumowanie:

+ zabawny język powieści

+ pozytywna historia

+ bohaterowie szczególnie związani ze sobą losami

+ mądre przesłania zawarte w książce

+ ładne zdjęcie na okładce

- brak

 

Ilość stron: 320

Gatunek: obyczajowy

Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: wydanie kieszonkowe 2018 (z 2016)

Dla kogo: dla kobiet i osób lubiących wesołe i lekkie historie

 

Archiwum

Szukaj