Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata J. Kursa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata J. Kursa. Pokaż wszystkie posty

9.01.2023

"Wiedźmy na tropie" Małgorzata J. Kursa

Brak komentarzy:

 

Kochacie komedie kryminalne? W takim razie mam dla Was doskonałą propozycję czytelniczą. „Wiedźmy na tropie” to czwarta część serii dotycząca losów redaktorek agencji TERCET, potocznie nazywanych wiedźmami. Tym razem to nie wiedźmy, a ich sekretarek Piotr wpadnie w poważne tarapaty, w które wplącze go była żona Natalia. Jako główny podejrzany popełnienia zabójstwa będzie musiał przedstawić solidne argumenty przemawiające za jego niewinnością. Piotr może jednak liczyć na pomoc wiedźm, które nie pozwolą, by ich najlepszy pracownik został aresztowany. Jakie przygody czekają wiedźmy? Czy dadzą radę pomóc Piotrowi nim będzie za późno? I kto tak naprawdę stoi za morderstwem?



(Opis wydawcy): „Z agencji TERCET odchodzi jedna z wiedźm. Majka pilnie poszukuje kogoś do zespołu redakcyjnego. Po przejrzeniu mnóstwa zgłoszeń decyduje się przyjąć Agatę Pliszkę. Nowa redaktorka zostaje oddana pod opiekę Idy. Swoją kreatywnością i pracowitością szybko dopasowuje się do pozostałych. Po nagłej śmierci Czorta Majka przygarnia kociaka. Nowy domownik zamienia jej życie w piekło, a za progiem czekają kolejne kłopoty. W warszawskim hotelu zostaje zamordowana była żona sekretarka Natalia Justyniecka. Piotr zostaje głównym podejrzanym, choć prowadzący sprawę komisarz Niż jest pewny jego niewinności. Wiedźmy natychmiast ruszają do boju. Zamierzają nie tylko udowodnić, że ich ulubiony sekretarek jest niewinny, ale również znaleźć mordercę. Zostawiają w agencji Piotra z Agatą i we trzy jadą do podwrocławskiego miasteczka, by dowiedzieć się czegoś o zamordowanej od jej drugiego męża. Wieści nie są dobre. Okazuje się, że Natalia, mimo rozwodu, wciąż starała się kontrolować życie Piotra. Czy wiedźmom uda się znaleźć prawdziwego mordercę, nim sekretarkowi po raz drugi wszystko się zawali?”

Kolejna książka autorki, którą pochłonęłam niezwykle szybko. Przygody wiedźm ponownie mnie rozśmieszyły i pozwoliły mile spędzić wieczór z książką. Bardzo lubię styl Małgorzaty J. Kursy, która nie tylko potrafi rozbawić czytelnika, ale również pokazać ciekawą i zabawną historię. Tym razem M. J. Kursa skupiła się na ukazaniu przeszłości Piotra i połączyła ten wątek ze zbrodnią. Wydaje mi się, że wyszło dość intrygująco, ponieważ odbiorca powieści ma okazję do zapoznania się z częścią wspomnień jednego z bohaterów, a takie fragmenty zawsze wzbudzają zainteresowanie.

Nieco mniej spodobała mi się akcja książki. Przyzwyczaiłam się już, że na właściwy rozwój wydarzeń trzeba trochę poczekać, a jednak zawiodłam się rozwojem fabularnym. Po pierwsze, sam opis na okładce zdradza dość sporo na temat fabuły, co psuje efekt zaskoczenia. Po drugie, wątek kryminalny zakończył się nader prędko, znacznie szybciej niż nastąpiło zamknięcie wszystkich poruszonych przez autorkę wątków w finale. Początek do połowy wydawał mi się całkiem niezły, ale już później po rozwiązaniu kryminalnej zagadki morderstwa reszta zaczęła mnie nudzić. Mimo, iż ze względu na język, jak i elementy komediowe całość czytało mi się dobrze to jednak nie zapałałam silnymi emocjami do tej lektury.

Przyjemny jest za to styl autorki, o którym zdążyłam już wspomnieć wcześniej. Lekki, zabawny, potrafiący rozśmieszyć czytelnika. Najwięcej ciekawych fragmentów odbiorca ma okazję poznać z dialogów, których w książce występuje bardzo dużo. To właśnie na ich podstawie M. J. Kursa tworzy mnóstwo komicznych wątków ubarwiających całą fabułę książki.

Czy polecam? Pomimo średnio rozbudowanej akcji, uważam, że warto zapoznać się z tą książką, jak i z całą serią. Jeżeli szukacie powieści, która jednocześnie Was rozbawi i odpręży to myślę, iż komedia w wykonaniu Małgorzaty J. Kursy skutecznie zapewni tę odrobinę relaksu, na który liczycie (chyba, że szukacie ambitniejszej historii – wtedy lepiej sięgnąć po coś innego).

Okładka jest bardzo podobna do poprzednich części i tym razem przedstawia plik dokumentów przewiązanych szalem. Wciąż nie zapałałam sympatią do grafiki książek i czuję, że mi się to raczej nie zmieni. Czcionka jest duża, czytelna i sprzyjająca szybkiemu czytaniu.

 

Podsumowanie:

+ lekki styl autorki

+ zabawne dialogi

+ komedia, przy której można się pośmiać

+ nawiązanie do przeszłości jednego z bohaterów

- wątek kryminalny kończy się zbyt szybko

- opis fabuły na okładce zdradza za dużo szczegółów

- okładka książki

 

Ilość stron: 276

Wydawnictwo: Lucky

Gatunek: komedia kryminalna

Rok wydania: 2022

Dla kogo: dla miłośników lekkich i zabawnych komedii kryminalnych i twórczości Małgorzaty J. Kursy

3.11.2022

"Wiedźmy w opałach" Małgorzata J. Kursa

Brak komentarzy:

 

Przed Wami kolejna odsłona Wiedźm! Redaktorki ponownie lądują w tarapatach, od których mogą zależeć losy agencji. Wszystko przez książkę, skrywającą w sobie historię opartą na faktach. Kiedy Wiedźmy postanawiają wydać nietypowy debiut, jego autorka zostaje znaleziona martwa, a wraz z nią jej koleżanka po fachu. Wiedźmom nie pozostaje nic innego niż znalezienie sprawcy po to, by wyjaśnić sekrety ukryte przez mordercę. Poszlaki mogą wskazywać jednak na całkiem inną osobę. Do akcji zostaje wezwany również Piotr – sekretarek, który jako były policjant ma największe doświadczenie w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek. Czy za pomocą historii napisanej w książce uda im się odnaleźć tajemniczego zabójcę?



(Opis wydawcy): „Zbulwersowane i zirytowane nękającymi je anonimami oraz burzą, jaką wywołała napisana przez Gośkę Knypek książka, wiedźmy postanawiają przyciągnąć do agencji nowych autorów. W wyniku zorganizowanego przez nie konkursu, udaje im się wypromować Mirę Małecką i Lucynę Kalisiak. Pech jednak nie odpuszcza – ciała debiutantek zostają znalezione w kamienistej fosie w Parku Traugutta w pobliżu restauracji, w której wieźmy zorganizowały imprezę dla swoich autorów. Podejrzanych nie brakuje. Sylwia Pluszcz, leciwa grafomanka, która wślizgnęła się na bankiet nieproszona, znika bez śladu. Młody pisarz Teofil Tarninek opuścił restaurację w tym samym czasie, co zamordowane debiutantki. Kto zabił? Czy komisarzowi Niżowi, czterem rozwścieczonym wiedźmom i jednemu sekretarzowi uda się rozwiązać tę zagadkę?”

Jak do tej pory, ten tom wydaje mi się najciekawszy pod względem fabuły. Autorka dała z siebie wszystko: dodała więcej wątków, zaintrygowała mnie pomysłem na motyw zbrodni, odkryła karty z przeszłości jednego z bohaterów oraz jak zwykle zachęciła do czytania lekkim, ale dość rozbudowanym stylem. Najbardziej podobały mi się dialogi, których zresztą jest najwięcej: nie dość, że bawią to jeszcze wydają się naturalne i to właśnie dzięki nim czytelnik poznaje sporą część opowiadanej przez M. J. Kursę historii.

Sama fabuła rozwija się dość powoli, ale za to autorka zamieszcza dużą liczbę komicznych scen, dzięki którym można stopniowo wciągnąć się w czytanie. Czytelnik ma więc do czynienia z sekretem książki, wybuchowymi Wiedźmami, ambitnym mordercą, przeszłością Piotra, dziwnymi anonimami z pogróżkami, a także obserwacją pracy redaktorek (która mocno mnie zaciekawiła). M. J. Kursa na koniec ładnie łączy wątki ze sobą, finalna akcja dość szybko płynie, samo zakończenie nie skupia się tylko na głównym podejrzanym, ale też na dawnym życiu Piotra, co jest dość interesujące.

Wydaje mi się, że cała seria o Wiedźmach powinna spodobać się osobom, które uwielbiają właśnie bardzo lekkie czytadła, potrafiące wywołać w czytelniku atak śmiechu. Wiele razy łapałam się na tym, że chichoczę jak głupia do sera (w tym przypadku do książki) i wcale mi to nie przeszkadzało. Uwielbiam komedie, dlatego polecam Wam sięgnięcie po „Wiedźmy w opałach”, a jeśli nie czytaliście wcześniejszych części to koniecznie zacznijcie od „Wiedźmy na gigancie” – pierwszego tomu, który jest według mnie trochę gorzej napisany, ale warto dla niego się przemęczyć. Jeśli dodatkowo jesteście fanami powieści Joanny Chmielewskiej to myślę, że te książki będą w sam raz dla Was.

Okładka kolorystycznie wygląda troszkę lepiej, ale wciąż jakoś nie leży w moim guście i nic na to nie poradzę. Czcionka jest duża i sprzyja szybkiemu czytaniu. Nie wspominałam wcześniej, że w tekście nie ma podziału na rozdziały, ale przy tak krótkiej historii nie przeszkadzało mi to w czytaniu.

 

Podsumowanie:

+ lekki styl autorki

+ zabawna fabuła

+ spora ilość wątków

+ interesujący bohaterowie

+ duża czcionka

- nieciekawa okładka książki

 

Ilość stron: 272

Wydawnictwo: Lucky

Gatunek: komedia kryminalna

Rok wydania: 2020

Dla kogo: dla fanów komedii kryminalnych i książek w stylu Joanny Chmielewskiej

27.10.2022

"Wiedźmy na wakacjach" Małgorzata J. Kursa

Brak komentarzy:

 

Jeśli jesteście ciekawi kontynuacji przygód Wiedźm to zachęcam Was do przeczytania całości recenzji oraz do sięgnięcia po książkę „Wiedźmy na wakacjach”. Tym razem redaktorki czeka (nie)miła wyprawa na wczasy. Bohaterki nie tylko znajdą w krzakach trupa, ale również mogą zostać posądzone o morderstwo. Sprawa jest poważna, ponieważ wszelkie poszlaki wskazują na udział pracowników agencji. Do akcji wkracza jednak Piotr – sekretarek i postanawia udowodnić niewinność koleżanek z pracy oraz odnaleźć prawdziwego zabójcę. Całkowicie oddany śledztwu, nie podejrzewa jak dziwną zbrodnię uda mu się odkryć. Czy wiedźmy rzeczywiście są na tyle bez skazy na jakie wyglądają? I dlaczego ktoś zabił ich gości?



(Opis wydawcy): „Personel Agencji Literackiej TERCET ma dość upału i gastronomicznej działalności Manueli. Majka postanawia zabrać wiedźmy na tygodniowe wakacje. Warszawski zgiełk mają zamienić na wypoczynek pośród urokliwych plenerów Podlasia z dala od ludzi i kłopotów. Nieoczekiwani goście niweczą te plany, a dodatkowe atrakcje zapewniają dwie nieboszczki, jeden literacki niedobitek, czający się w ciemnościach intruz, obfitujące w niespodzianki noce oraz czworonożne bachory, czyli Muza i Czort. Zamiast wypoczywać, wiedźmy zostają zmuszone do obrony swojej wakacyjnej siedziby. Czy jedynemu sekretarkowi na świecie uda się odkryć, komu zawdzięczają te niezapomniane wakacje?”

Pierwszy tom przygód Wiedźm nie do końca mi się spodobał, chociaż zdarzyły się momenty, które rozśmieszyły mnie do tego stopnia, że postanowiłam sięgnąć po kolejne części. W „Wiedźmach na gigancie” zabrakło mi najważniejszego – elementu zaskoczenia. To oraz długo rozwijająca się fabuła sprawiły, że ciężko czytało mi się o przygodach redaktorek. Po lekturze „Wiedźm na wakacjach” udało mi się zmienić zdanie i nawet wciągnąć w dość oryginalną fabułę polskiej autorki.

Znów jestem zadowolona ze stylu Małgorzaty J. Kursy, która nie tylko ma lekkie pióro, ale też bogate słownictwo i potrafi doskonale rozśmieszyć czytelnika. Niektóre momenty fabularne rozbawiły mnie do łez, dlatego jeśli szukacie książki do pośmiania się to koniecznie dajcie szansę tej autorce. Zabawne dialogi, komiczne sytuacje i tendencja do pakowania się w kłopoty głównych bohaterek to szansa na udany wieczór pełen śmiechu.

Jeżeli chodzi o fabułę to tym razem autorka dość szybko przeszła do akcji, a przynajmniej znacznie szybciej niż w pierwszym tomie. W podlaskim domku dzieje się naprawdę sporo, zaś Wiedźmy nie nudzą się nawet przez chwilę. Znalezienie trupa w krzakach, nokaut początkującego pisarza, zwłoki w szafie i nocny gość to spora mieszanka, jak i dawka porządnego humoru. Samo zachowanie Wiedźm oraz ich wścibski charakter potrafią nieźle namieszać i rozkręcić niemal każdą scenę. Co prawda autorka nie poświęciła zbyt wiele na kreację głównych bohaterek, zaś najwięcej skupiła się na prowadzeniu dialogów, ale i tak jest nieźle.

Myślę, że „Wiedźmy na wakacjach” z całą pewnością spodobają się tym, którzy lubią lekkie i zabawne kryminały w stylu Joanny Chmielewskiej, co podkreślałam już w poprzedniej recenzji. To bardzo dobra lektura dla relaksu na jeden wieczór – cienka, pisana dużą czcionką, szybka i na wesoło. Jeśli potrzebujecie takiej niezobowiązującej książki to będzie jak znalazł.

Okładka przedstawia kota i psa, a więc pobocznych bohaterów fabuły. Kolorystycznie wciąż mi coś nie pasuje, a grafika książki wcale mi się nie podoba. Czcionka jest znacznie większa i przyjemniejsza dla oczu, dzięki czemu tekst czyta się bardzo szybko.

 

Podsumowanie:

+ historia na wesoło

+ zabawne przygody głównych bohaterek

+ styl autorki

+ tekst czyta się bardzo szybko

- nieładna grafika książki

 

Ilość stron: 288

Wydawnictwo: Lucky

Gatunek: komedia kryminalna

Rok wydania: 2019

Dla kogo: dla fanów kryminałów w stylu Joanny Chmielewskiej

29.09.2022

"Wiedźmy na gigancie" Małgorzata J. Kursa

Brak komentarzy:

 

Nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać po tej książce. Miałam ochotę na coś lekkiego i niefantastycznego, więc mój wybór w końcu padł na komedię kryminalną „Wiedźmy na gigancie” polskiej autorki Małgorzaty J. Kursy. Bohaterami powieści są pracownicy agencji literackiej TERCET, czyli Majka, Anka, Gośka i Piotr oraz nowo przyjęta stażem Ida. Razem przyjdzie im rozwiązać niezwykłą zagadkę morderstwa z premedytacją. Ktoś odpowiada za śmierć znanych pisarek, a wiedźmy nie spoczną dopóki nie dowiedzą się kto za tym stoi. Tym bardziej, że posiadają pewien trop.



(Opis wydawcy): „Personel świetnie prosperującej agencji literackiej TERCET, nazywany przez środowisko autorskie wiedźmami, popada w konflikt z początkującym autorem Adamem Grandzikiem. Ten poprzysięga zemstę. I oto podczas corocznych Imienin Jana Kochanowskiego organizowanych w Parku Krasińskich dochodzi do podejrzanych zgonów kilku znanych pisarek. Czy mają one coś wspólnego z zemstą upokorzonego autora? Dociekliwe wieźmy przy pomocy swego ulubionego sekretarka zabierają się do rozwikłania tej zagadki. Czy uda im się znaleźć prawdziwego zabójcę, nim za morderstwo zostanie skazana niewinna osoba?”

Chyba najbardziej zachwycił mnie w tej książce styl autorki. Od razu zwróciłam uwagę na dość rozbudowany język oraz lekki i zabawny sposób pisania. Lubię, gdy autor pomimo prowadzenia luźnej historii posługuje się bogatszym słownictwem, dlatego ten element oceniam pozytywnie. Kolejna sprawa to dokładne przedstawienie postaci. Prócz skupienia się na prowadzeniu fabuły, M. J. Kursa wprowadza dużo fragmentów z przeszłości bohaterów, co sprawia, iż czytelnik może dokładnie zapoznać się z każdym z nich. Ponieważ cała książka jest dość krótka, uważam to za dobre posunięcie ze strony M. J. Kursy. Tym, co mnie trochę denerwowało to prowadzenie dialogów – mimo, że wiele z nich było napisanych w sposób żartobliwy to jednak momentami miałam wrażenie, iż są zwyczajnie za długie.

Teraz przejdę do bardziej brutalnej części recenzji, bo wymienię to, co mi się nie podobało. Jak dla mnie tutaj zwyczajnie zabrakło akcji. Nim cała historia nabrała tempa i przeszła do sedna, zdołałam przeczytać ponad połowę książki i to do momentu opisanego przez wydawcę. Raz, że moim zdaniem streszczenie na okładce zdradza zbyt wiele, dwa fabuła rozwija się tak powoli, że już gorzej się nie da. Fajnie, iż autorka zdecydowała się na opisanie żartobliwych dialogów i zabawnych sytuacji, ale odbiło się to kosztem prędkości akcji. Kolejny minus to zdradzenie tożsamości mordercy już na samym początku. A gdzie przyjemność z obstawiania kto zabił? Gdzie są elementy zaskoczenia i domysłów?

Następna sprawa to bohaterowie. Tak, główne postacie są naprawdę w porządku i mają ciekawe charaktery, chociaż momentami miałam wrażenie, że pierwsze skrzypce bardziej grają Majka, Ida i Piotr, reszta pojawiała się gdzieś tam w tle. Gorzej rzecz ma się z antagonistami – jakoś uważam, że powinni mieć bardziej wyraziste charaktery. Zwłaszcza Adam działał mi czasem na nerwy i chociaż zdaję sobie sprawę, że ukazanie jego postaci miało żartobliwe zadanie to jednak wolałabym kogoś bardziej rozgarniętego.

Ogólnie odnoszę wrażenie, że cała powieść ma bardziej charakter komedii obyczajowej, dopiero na samym końcu pojawiają się w niej fragmenty kryminalne i można powiedzieć, iż fabuła nabrała pewnego rozpędu. Trochę szkoda, bo liczyłam na więcej akcji już na samym początku i niestety, odrobinę się zawiodłam. Z drugiej strony, autorka pisze tak zabawnie i tworzy tak komiczne sytuacje, że mnóstwo razy zdarzyło mi się parsknąć śmiechem. Dlatego nie oceniam tej książki aż tak źle, jak mogłoby się to wydawać. Jeżeli zaś chodzi o zakończenie to jest takie jak można się spodziewać, czyli pogodne i przyjemne, dlatego sama historia doskonale nadaje się na poprawę humoru.

Czy polecam? To zależy jakiej powieści oczekujecie. Jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego na poprawę nastroju i lubicie lekkie kryminały bardzo podobne do tych, jakie pisała J. Chmielewska, to myślę, że spokojnie możecie decydować się na zapoznanie z tą książką. Bardziej wymagającym czytelnikom jednak ją odradzam.

Okładka graficznie jakoś nie przypadła mi do gustu. Kolory gryzą się ze sobą, zdjęcie niesionych na książce babeczek wydaje się wciśnięte na siłę. Czcionka mogłaby być ciut większa, ale nie ma tragedii.

 

Podsumowanie:

+ bogaty styl autorki

+ ciekawie przedstawieni bohaterowie

+ wiele zabawnych scen

- akcja długo się rozkręca

- już na samym początku wiadomo jak potoczy się fabuła

- denerwujący antybohater

- nieładna okładka książki

 

Ilość stron: 324

Wydawnictwo: Lucky

Gatunek: komedia kryminalna

Rok wydania: 2018

Dla kogo: dla fanów lekkich powieści kryminalnych w stylu Joanny Chmielewskiej

 

Archiwum

Szukaj