Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty

3.12.2023

"Vortex. Miłość, która jest początkiem" Anna Benning

Brak komentarzy:

 


Zakończenie drugiego tomu „Vortexu” mocno mną sponiewierało. Zarówno wydarzenia, jak i prędka akcja książki sprawiły, iż byłam ogromnie podekscytowana i w dużym napięciu sięgałam po finałowy tom przygód bohaterów. O czym opowiada fabuła ostatniej części losów Elaine i Bale’a?

17.10.2022

"Vortex. Dziewczyna, która prześcignęła czas" Anna Benning

Brak komentarzy:

 

Kontynuacja przygód Elaine to okazja do zanurzenia się w świat nadprzyrodzony pełen mutantów obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami oraz bezwzględnie polujących na nich łowców. Drugi tom obfituje w jeszcze więcej wydarzeń i nieprzewidzianych zwrotów akcji. Wydawać by się mogło, że po powstrzymaniu Kuratorium, Elaine i jej przyjaciele mogą odetchnąć z ulgą. Nic bardziej mylnego. Po wielkiej ucieczce splitów, obie strony przygotowują się do wojny. Elaine musi powstrzymać grupę strażników zanim przedostaną się do szczeliny umożliwiającej powrót do Pravortexu. Jeżeli jej misja się nie powiedzie, już nigdy nie będzie mogła marzyć o pokoju pomiędzy ludźmi a mutantami. Jednak w trakcie wykonywania zadania, Elaine, Bale i reszta napotykają trudności, które mogą przyczynić się do całkowitej katastrofy. Czy Elaine zdoła ocalić mutantów? Czy jej oraz przyjaciołom uda się wrócić do miejsca, skąd przybyli? Jak straszliwe czekają na nich konsekwencje w obliczu porażki?



(Opis wydawcy): „Rzeczywistość Elaine to tajemnice, tunele energetyczne oraz ludzie zmutowani z ogniem, powietrzem, wodą i ziemią. Elaine jeszcze do niedawna była przekonana, że uratowała ten świat. Jednak to, co zdawało się zwycięstwem wolności, teraz grozi wybuchem wojny, która pochłonie wszystkich. Kiedy Varus Hawthorne wysyła w przeszłość swoich łowców, Elaine i Bale nie mają wyboru – muszą podążyć z nimi. Tyle że miejsce, do którego dotrą, odsłoni nowe sekrety, a Elaine dowie się czegoś, co poważnie nadszarpnie jej zaufanie do Bale’a.”

W pierwszej części „Vortexa” trochę sobie pomarudziłam na nijakie opisy, bardzo szybko goniącą akcję oraz dość słabo rozbudowany świat przedstawiony. Byłam ciekawa czy autorce udało się poprawić w drugim tomie, ponieważ widziałam olbrzymi potencjał tej historii, miałam też nadzieję na lepsze poznanie bohaterów. Muszę przyznać, że Anna Benning poprawiła swój styl i tym razem losy Elaine zdołały zaciekawić mnie na tyle, by wciągnąć się w jej historię. Zdarzyło się również sporo momentów, gdy z wrażenia musiałam wstrzymywać oddech i nie potrafiłam przewidzieć, co może się wydarzyć. Fabuła to jeden z elementów struktury powieści, który wyróżnia się najbardziej, a zwłaszcza gwałtowne sploty akcji i oryginalny pomysł na istnienie tunelów przestrzennych oraz mutantów.

Tak jak w poprzednim tomie, tak i tutaj narracja prowadzona jest z punktu widzenia Elaine. Główna bohaterka tym razem nie denerwowała mnie tak, jak na początku i zdołałam ją polubić. Dowiedziałam się też znacznie więcej na temat innych postaci, zaś sama fabuła nie skupiała się tylko na pierwszoplanowej Elaine. W tej części pojawiło się też sporo wzmianek odnośnie antagonistów oraz ich przeszłości i chociaż nie było to zbyt wiele informacji to autorce udało się mnie zaskoczyć. Samo zakończenie zwaliło mnie z nóg i nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji.

Styl autorki znacznie się poprawił, chociaż wciąż wydaje mi się zbyt prosty. Pomijając tę wadę, jest dużo lepiej niż było. Akcja, mimo iż pędziła jak szalona to jednak nie przytłaczała mnie tak, jak wcześniej, mało tego znalazło się sporo wątków, których nie byłam w stanie przewidzieć. Pojawił się także mój ulubiony motyw podróży w czasie, A. Benning zamieściła również więcej elementów fantastycznych oraz wyjaśniła sporo o mutantach i ich mocy. Opisy nieznacznie się wydłużyły i chociaż wciąż nie jest zbyt idealnie to widzę ogromną poprawę. Jestem bardzo ciekawa, czy trzeci tom przebije drugą część i czy zdoła mnie zaskoczyć. Zauważyłam bowiem kilka elementów, które mogą sugerować jak dalej potoczy się historia Elaine i Bale’a, ale może pisarka zdoła tak pokierować wydarzeniami, że znów opadnie mi szczęka, tak jak i teraz.

Czy polecam? Jeśli jesteście miłośnikami wartkiej akcji i dystopii oraz kochacie powieści młodzieżowe to koniecznie musicie sięgnąć po „Vortex”. Druga część totalnie mnie rozbiła i już zacieram rączki na myśl o finałowym tomie.

Okładka wciąż trzyma poziom poprzedniej części i jest cudowna. Przedstawia główną bohaterkę i nawiązuje do jej podwodnej podróży w czasie. Poszczególne części książki są przedzielone czarnymi stronami, zaś rozdziały ozdobiono obrazkami vortexów. Na przedłużeniach oprawy znajduje się nota biograficzna oraz fragment powieści. Czcionka dość mała, ale bez tragedii.

 

Podsumowanie:

+ szybka akcja książki

+ większa ilość wątków

+ ciekawi bohaterowie

+ oprawa graficzna

+ intrygujący motyw podróży w czasie, portali i mutantów

- trochę słaby styl autorki

 

Ilość stron: 512

Wydawnictwo: Media Rodzina

Gatunek: fantasy, urban fantasy

Rok wydania: 2022 (z 2020)

Dla kogo: dla fanów powieści dystopijnych, dla młodzieży

13.10.2022

"Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat" Anna Benning

Brak komentarzy:

 

Jeśli jesteście fanami powieści dystopijnych, powinniście zapoznać się z przygodami Elaine. Pragnieniem młodej bohaterki jest zostanie łowcą. Jej marzenie spełni się, jeżeli uda jej się wygrać wyścig vortexami – portalami służącymi do przenoszenia się z jednego miejsca na drugie. Dzięki znalezieniu się w pierwszej dziesiątce, Elaine będzie w stanie nie tylko zdobyć wysoką pozycję społeczną, ale również zająć się łapaniem mutantów, czyli niebezpiecznych istot zagrażających całej ludzkiej populacji. Jednak w trakcie wyścigu, jedno niespodziewane zdarzenie sprawia, że Elaine nie tylko znajduje się w centrum uwagi, ale także staje się żywym celem. Wkrótce wszystko w co do tej pory wierzyła i znała, obraca się w gruzy, zaś jej samej przyjdzie ratować się ucieczką. Jak poradzi sobie w nowej sytuacji? Czy nowo zyskane moce pomogą Elaine podjąć właściwe decyzje? I komu postanowi zaufać?



(Opis wydawcy): „Dla Elaine to najważniejszy dzień w życiu. W Nowym Londynie odbywa się spektakularny wyścig vortexami, a ona jest jedną z wybranych. Setki młodych ludzi ruszają po zwycięstwo przez tunele energii podobne do tych, które kilkadziesiąt lat wcześniej niemal zniszczyły świat. Przeskok vortexem jest śmiertelnie niebezpieczny, ale dla łowców to codzienność. Niczym magiczny portal przenosi ich z miejsca na miejsce w ciągu zaledwie paru sekund. Elaine chce wygrać za wszelką cenę. Jednak podczas wyścigu budzi się w niej siła, która znów może zatrząść światem w posadach. A jedynym sprzymierzeńcem dziewczyny ma być chłopak, który nie chce mieć z nią nic wspólnego… .”

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, czytając „Vortex” to szybkość akcji. Już od pierwszego rozdziału czytelnik ma okazję rzucić się w istny tajfun wydarzeń i z wypiekami na policzkach śledzić losy głównej bohaterki. Autorka z każdym kolejnym rozdziałem narzuca tempo akcji i nie zatrzymuje się nawet na moment. Chwilowy zastój to tylko pozory, które znikają na tle tego, co dzieje się na kartach książki. Osobiście uwielbiam, kiedy pojawia się sporo zaskakujących zwrotów fabularnych, ale czasem miałam wrażenie, że pewne sceny przeskakiwały właśnie jak Elaine w vortexy – za prędko. Uważam, że część fragmentów można było bardziej rozwinąć, lepiej nakreślić rysy postaci, postarać się o szersze ukazanie elementów struktury świata. Przez zbyt pędzącą akcję miałam wrażenie przesytu i czasem te wszystkie spektakularne zdarzenia zamiast zachwycić, raziły i nie wydawały się tak przyjemne, jak mogłyby być, gdyby lepiej postarać się o dopracowanie pozostałych fragmentów powieści.

Wydaje mi się, że najsłabiej wypadają właśnie opisy. Autorka dość mało tekstu poświęciła na charakteryzację postaci, czy wyjaśnienie poszczególnych zasad funkcjonowania świata przedstawionego, chociaż to ostatnie pojawia się na tyle, by czytelnik zrozumiał, o co w książce chodzi. Wolałabym jednak znacznie więcej niż podział mutantów na nazwy i domyślanie się jakimi mocami mogą dysponować. Uważam też, że bohaterowie powinni zostać ciekawiej ukazani, nie wspominając już o wyraźniejszym nakreśleniu miejsc. Z mojego punktu widzenia to właśnie styl A. Benning jest dość słabo dopracowany, co rzutuje niestety na całą książkę. Pod koniec jednak odniosłam wrażenie, że jest ciut lepiej i pozwoliło mi to na odrobinkę nadziei w stronę drugiego tomu.

Na samym początku ciężko przychodziło mi polubienie Elaine, chociaż podoba mi się, że A. Benning zdecydowała się na narrację pierwszoosobową. Główna bohaterka wydawała mi się momentami zbyt idealna, później zbyt wyniosła, jeszcze później wszystko przychodziło jej za łatwo. Również zachowanie pobocznych postaci zdawało mi się mocno naciągane (przykład – osoby podające się za wrogów organizacji sprzyjającej Elaine z miejsca zaakceptowało główną postać). Później jednak, gdy cała fabuła się rozwija, jest już znacznie lepiej, bohaterowie nie są tacy denerwujący, wiele z ich irracjonalnych czynów nabiera sensu. Kiedy już wiadomo w którą stronę zamierza podążyć akcja, robi się naprawdę ciekawie i można porządnie się wciągnąć w bieg wydarzeń. Zwłaszcza zakończenie jest dość elektryzujące.

Ogólnie całość oceniam nienajgorzej. Sam pomysł na stworzenie vortexów i dystopijnej rzeczywistości uważam za bardzo interesujący. Fabuła odrobinę przypomina mi „Igrzyska śmierci”, „Niezgodną”, czy „Delirium” z uwagi na istnienie stref, wyścig vortexami, nastolatków biorących udział w niebezpiecznych misjach oraz wątek nienawiści do mutantów. Nadmienię też, że warto się przemęczyć przez początek książki, ponieważ później akcja staje się naprawdę ciekawa, pomimo niedopracowania przez autorkę bohaterów i opisów świata.

Czy polecam? Tak. Myślę, że „Vortex” powinien spodobać się właśnie fanom dystopii, a przede wszystkim miłośnikom szybkiej akcji w książkach, chociaż dla mnie momentami wszystko działo się zbyt prędko. Wydaje mi się jednak, że wielbiciele powieści młodzieżowych powinni być zachwyceni.

Jestem zakochana w oprawie graficznej książki. Przyjemna z wyglądu okładka, rysunki vortexów na początku rozdziałów, przerywniki w postaci czarnych stron, fragmenty kodeksu Kuratorium i kolorowe wnętrze oprawy to prawdziwy raj dla oczu. Na klapach zamieszczono też fragment książki i notę biograficzną autorki. Czcionka trochę dla mnie mała, ale dość czytelna.

 

Podsumowanie:

+ ciekawy pomysł fabularny

+ dystopijna rzeczywistość

+ narracja pierwszoosobowa

+ oprawa graficzna

+/- szybka akcja książki

- trochę słabe dopracowanie bohaterów i świata przedstawionego

 

 

Ilość stron: 512

Wydawnictwo: Media Rodzina

Rok wydania: 2021 (z 2020)

Gatunek: fantasy, urban fantasy

Dla kogo: dla młodzieży, dla fanów powieści dystopijnych

3.02.2022

"Wiosna koloru słońca" Carina Bartsch

Brak komentarzy:

 

Długo zabierałam się za przeczytanie tej książki. Pierwszy tom nawet zdołał mnie zaciekawić na tyle, by dobrnąć do końca i chociaż wiele elementów fabularnych mi się nie podobało to jednak uznałam, że ta historia może mieć jakie szanse. Wraz z czytaniem kolejnej części musiałam zmienić zdanie, ponieważ nie było w niej nic, co przyciągnęłoby moją uwagę. Nie byłabym jednak sobą, gdybym zostawiła niedokończoną serię, dlatego – wreszcie – możecie zapoznać się z moją opinią na temat ostatniego (na ten moment) tomu opowiadającego o losach Emely i Elyasa.



„Trzecia część historii o burzliwej miłości Emely i Elyasa, pełnej dowcipnych pojedynków słownych. Mogłoby się wydawać, że chcą być razem. A jednak nic bardziej mylnego, bo na drodze zakochanych wyrastają kolejne przeszkody. Jak ułożą się pierwsze miesiące ich związku? Czy będą umieli sobie bezgranicznie zaufać? Jak przyjaciele zareagują na szczęście Emely i Elyasa?” Emely postanowiła wybaczyć Elyasowi, zaś chłopak zrozumiał swój błąd na tyle, by przyznać się do popełnionej gafy. Teraz, kiedy już wszystkie tajemnice zostały wyjaśnione, para powinna pławić się w szczęściu i beztrosce. Nic bardziej mylnego. Po trudnym doświadczeniu z przeszłości, Emely ma problem, aby zaufać Elyasowi,co odbija się na ich relacji. Dziewczyna przeżywa również ciężkie chwile na uczelni i nie potrafi poradzić sobie z niesprawiedliwym zachowaniem profesora. Z kolei Elyas jest sfrustrowany z powodu kiepskiego stanu swojej przyjaciółki, Jessiki. Kłopoty raz po raz wpływają na związek Emely i Elyasa, znów utrudniając im porozumienie się. Czy uda im się wspólnie pokonać przeszkody zsyłane przez los? Jak odnajdą się w tym związku?

Tak jak wspomniałam już we wstępie, historia zupełnie mnie nie powaliła i ciągle brakowało mi w niej czegoś, co sprawiłoby, że zapamiętam ją na dłużej oraz wciągnę się w czytany tekst. Najwięcej pojawia się tutaj dialogów pomiędzy głównymi bohaterami i chociaż często bywa śmiesznie, to prócz nich nie ma żadnego elementu, który przyciągnąłby do siebie czytelnika. Bolało mnie z jaką pobieżnością zostały przedstawione postacie drugoplanowe, zaś wszystkie bolączki Emely i Elyasa wydawały mi się trywialne. Wydawać by się mogło, że prócz związku głównej pary nie istnieje nic innego na świecie. Lubię lekkie książki, ale wychodzę z założenia, że nawet w nich coś powinno się dziać. Gdyby autorka dodała kilka elementów zazdrości, wtrąciła trochę głębszych przemyśleń, pokazała Emely czy Elyasa od tej gorszej strony to myślę, że fabuła zyskałaby na wartości.

W drugiej połowie książki trochę bardziej wciągnęłam się w tekst. Myślę, że wynika to z drobnych trudności przeżywanych przez bohaterkę, jak i jej przyjaciół, spodobały mi się także refleksje snute przez Emely i Elyasa, które ukazały ich w nieco dojrzalszym świetle. Po raz pierwszy tych dwoje przestało mnie tak irytować, ale to i tak za mało, by uratować tę historię. Niestety, brakowało mi jakiejś konkretnej akcji, zaś opisy tego, co robi Emely lub Elyas w pewnym momencie wychodziły mi bokiem. Fabuła nie zaskoczyła mnie wcale i miałam ochotę ciągle powtarzać nuda, nuda, nuda. Już dawno się w ten sposób nie rozczarowałam lekturą.

Czy polecam? Raczej nie. Chyba, że chcecie się pośmiać od czasu do czasu i nie przeszkadza Wam to, że w trakcie czytania nic się nie dzieje. Oprócz zabawnych dialogów i kilku refleksyjnych tematów nie znajdziecie w tych książkach niczego ciekawego, a przeczytanie tylu stron może tylko niepotrzebnie sfrustrować.

Okładka została wykonana w stylu minimalistycznym i przedstawia zakochaną parę, zaś na jej tle wyróżniają się duże żółte litery tytułowe. Czcionka duża i czytelna, sprzyjająca szybkiemu czytaniu.

 

Podsumowanie:

+ zabawne dialogi

+ bohaterowie stali się bardziej dojrzali

+ okładka książki

- słabo rozbudowana akcja

- mało dopracowani bohaterowie drugoplanowi

- struktura powieści najbardziej skupia się na nudnych dialogach

 

Ilość stron: 448

Wydawnictwo: Media Rodzina

Gatunek: obyczajowy

Rok wydania: 2021 (z 2020)

Dla kogo: dla młodzieży, dla osób lubiących lekkie i zabawne książki

 

16.12.2021

"Zima koloru turkusu" Carina Bartsch

Brak komentarzy:

 

Po lekturze „Lata koloru wiśni”, przyszła kolej na „Zimę koloru turkusu”. Nie byłam zachwycona pierwszym tomem przygód Emely i Elyasa, ale zabawne dialogi i pojawiające się od czasu do czasu dramatyczne wydarzenia z udziałem tych dwojga wynagrodziły mi dość słabą historię miłosną. Sięgając po drugą część ich losów, wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać, dlatego nie miałam już zbyt wygórowanych oczekiwań względem tej powieści. Mogę polecić Wam te książki, jeśli lubicie pośmiać się podczas czytania, a także przepadacie za lekką tematyką romansu obyczajowego.



„Druga część opowieści o Emely i Elyasie, parze studiujących w Berlinie dwudziestoparolatków, którzy – choć wiodą usiane towarzyskimi przygodami życie – tęsknią za prawdziwą miłością. Przystojny, szarmancki i lekko arogancki Elyas, mężczyzna o turkusowych oczach, doprowadza Emely do szaleństwa. Podczas imprezy z okazji Halloween kompletnie mąci jej w głowie. Co zamierza osiągnąć swoimi zalotami? Dlaczego po namiętnych pocałunkach postępuje tak okrutnie? Dlaczego zniknął właśnie wtedy, gdy zdecydowała się mu zaufać? Zamilkł także jej tajemniczy internetowy przyjaciel. Czy Emely popełniła jakiś błąd? Czy ma jeszcze szansę na spotkanie miłości swojego życia?” Wydaje się, że waśń pomiędzy Elyasem i Emely została wreszcie zażegnana. Wycieczka pod namiot sprawiła, że oboje spędzili ze sobą miłe chwile. Jednak po powrocie z podróży, Elyas przestaje odzywać się do Emely. Gdy dziewczyna wybiera się na imprezę z okazji Halloween, spotkanie z Elyasem ponownie mąci jej w głowie i wywołuje w niej jeszcze więcej pytań. Gdy na jaw wychodzi straszliwy sekret chłopaka, Emely zostanie postawiona w dość niekorzystnej sytuacji. Czy uda jej się wybaczyć Elyasowi? Czy ich związek ma jeszcze szansę na ratunek? A może ta relacja jest już na zawsze stracona?

Wydawać by się mogło, że gorzej już być nie może… cóż, myliłam się. Może. O ile jeszcze w pierwszej części pojawiały się wydarzenia, które potrafiły mnie zaciekawić, o tyle w tym tomie było ich znacznie, znacznie mniej. Czytanie o relacji Elyasa i Emely działało mi wręcz na nerwy, zaś sama bohaterka sprawiała wrażenie pozbawionej piątej klepki. Nie rozumiałam wcale jej zachowania, motywów i często współczułam głupoty. Drażniło mnie jej niezdecydowanie i upór w nienawiści do Elyasa pomieszanych niemal ze zwierzęcym przyciąganiem i nie potrafiłam zrozumieć co ten chłopak w tej dziewczynie widzi. Prócz przekomarzanek pomiędzy tą parą nie pojawiło się w tej książce praktycznie nic, co by mnie zainteresowało i chociaż lubię młodzieżówki to w tej zdecydowanie brakowało mi jakiejkolwiek kreatywności ze strony autorki. Akcja bardzo kuleje, mam wrażenie, że prócz budowania napięcia na podstawie dialogów oraz zabawnych sytuacji pomiędzy Elyasem i Emely w tej powieści dzieje się tyle, co kot napłakał. A przecież jest tam tyle postaci pobocznych! Wystarczyło tylko rozwinąć wątki z ich udziałem lub pomyśleć o losowych sytuacjach, które mogłyby przysłużyć się tej historii.

Wspominałam już, że zaletą „Zimy koloru turkusu” są dialogi pomiędzy bohaterami i to jest prawda. Sarkazm będący charakterystyczną cechą Emely to element ratujący książkę, zaś niepozostający jej dłużny Elyas podsyca komizm wielu sytuacji pojawiających się w fabule. Pomimo mojego niesmaku związanego z brakiem wydarzeń, trafiły się momenty, które wywołały we mnie ubaw. Chyba tylko dlatego zdecydowałam się na sięgnięcie po kontynuację losów tej pary.

Czy polecam Wam tę historię? Myślę, że jeśli nie jesteście wybrednymi czytelnikami i lubicie lekkie książki napisane z humorem, a także nie przeszkadza Wam słabo rozwinięta akcja i nastawienie autora tylko i wyłącznie na bohaterkę i jej obiekt uczuć, to tak. Możecie śmiało brać się zarówno za „Lato koloru wiśni”, jak i „Zimę koloru turkusu”. Jeśli natomiast wolicie ambitniejszą literaturę, wydaje mi się, że lepiej omijać ją z daleka.

Okładka przedstawia twarze głównych bohaterów i najbardziej przyciągającym wzrok motywem są duże litery w kolorze zgaszonego niebieskiego. Czcionka duża i czytelna, doskonała do szybkiego czytania. Przerywniki między rozdziałami ozdobiono obrazkami malutkich listków.

 

Podsumowanie:

+ zabawne dialogi

+ lekki styl autorki

- irytująca bohaterka

- słabo rozwinięta akcja

 

Ilość stron: 456

Wydawnictwo: Media Rodzina

Rok wydania: 2015 (z 2012)

Gatunek: obyczajowy

Dla kogo: dla osób lubiących lekkie i zabawne historie z motywem romansu akademickiego, dla młodzieży

 

18.11.2021

"Lato koloru wiśni" Carina Bartsch

Brak komentarzy:


Czy jesteście fanami opowieści, w których głównym wątkiem jest miłość studencka? „Lato koloru wiśni” to lekka powieść obyczajowa napisana z humorem, przedstawiająca perypetie dwójki bohaterów – Elyasa i Emely. Oboje pałają do siebie olbrzymią niechęcią, związaną z przykrym wydarzeniem z przeszłości. Emely stara się o niej zapomnieć, co jest trudne, gdy Elyas samą swoją obecnością nieustannie przypomina jej dawne chwile. Gdyby tylko chłopak mógł zrozumieć, że Emely nie życzy sobie jego nachalności…



„Pierwsza miłość na zawsze pozostaje w pamięci. Nikt nie wie o tym lepiej niż Emely, obdarzona nieco sarkastycznym poczuciem humoru studentka literaturoznawstwa. Po siedmiu latach znów spotyka przystojnego i czarującego Elyasa o turkusowych oczach. To brat najlepszej przyjaciółki, który już kiedyś wywrócił jej życie do góry nogami. Emely nadal nienawidzi go z całego serca. O wiele chętniej poświęca uwagę anonimowemu autorowi e-maili, który ma na imię Luca i zdobywa jej serce romantycznymi, czułymi wiadomościami. Ale czy można się zakochać w nieznajomym?” Emely to zwyczajna studentka, która nie przepada za imprezowaniem. Prowadzi dość samotniczy styl życia, ale jak każda młoda osoba marzy o znalezieniu swojej drugiej połówki. Na pomoc przychodzi jej jedyna przyjaciółka Alex, posiadająca dość zamożnych rodziców i siostra najgorszego wroga Emely – Elyasa. Alex po zmianie uczelni przeprowadza się do brata, dlatego Emely musi znosić towarzystwo znienawidzonego chłopaka. Elyas niczego jej nie ułatwia, ponieważ za każdym razem, gdy ich drogi krzyżują się ze sobą, usiłuje ją podrywać lub w jakiś sposób zirytować, dlatego Emely nie pozostaje mu dłużna. Pewnego dnia Emely dostaje list od nieznajomego wielbiciela. Ich relacja z czasem się rozwija, ale dziewczyna zdaje sobie sprawę, że Elyas nie jest jej tak do końca obojętny. Czy uda jej się zapomnieć o przeszłości? A może czas otworzyć się na nową znajomość?

Patrząc na opinie tej książki, miałam dość spore oczekiwania i niestety, trochę się zawiodłam. Spodziewałam się bogato napisanej historii z morałem i ciekawym wątkiem miłosnym, a otrzymałam zwykły opis relacji pomiędzy chłopakiem i dziewczyną. Początek mocno mnie rozczarował i zastanawiałam się jak ja dam radę przeczytać te kilkaset stron… O dziwo, po zapoznaniu się z pierwszymi rozdziałami, wciągnęłam się w opowieść Cariny Bartsch. Myślę, że jest to zaleta dialogów pomiędzy bohaterami, które momentami wywołują w czytelniku eksplozję śmiechu i gwarantują dobrą zabawę. Pomysły Emely oraz jej próby odepchnięcia od siebie niechcianego zalotnika skutkują przypływem euforii i poprawiają humor, co każe nam przewracać strony dalej.

Ciężko przychodziło mi zrozumienie zachowań Emely i Elyasa. Nie potrafiłam ogarnąć dlaczego dziewczyna zachowuje się tak dziwacznie. Z jednej strony wiadomo było, że go nienawidzi, z drugiej zaś próbowała zachęcić chłopaka do zwrócenia na siebie uwagi, by potem krzyczeć, żeby się od niej odczepił. Elyas znów wydawał mi się wkurzająco nachalny i nie znałam powodów, dlaczego tak uwziął się na Emely. Wraz z rozwojem akcji poznajemy jednak pobudki bohaterów oraz ich historię i moment, w którym wszystko okazuje się jasne uważam za kluczowy, ponieważ od tej chwili czytało mi się książkę znacznie lepiej. W końcu mogłam domyślić się, co jest grane!

Pomimo zawiłości w relacji Elyas – Emely, autorka nie zaskoczyła mnie ani na jotę, dlatego nad tym bardzo ubolewam. Zakończenie wydało mi się tak oczywiste, że nawet ja zaczęłam się zastanawiać jak to możliwe, że Emely jest tak niedomyślna i tak… głupia. Jeżeli dodać do tego upór dziewczyny i jej nieskłonny do współpracy charakter, otrzymujemy dość marną bohaterkę. Na szczęście, wszystko rewanżuje zabawny styl autorki i lekkość prowadzonej narracji oraz historii, ale i tak książka według mojej oceny wypada dość słabo. Wydaje mi się, że jest to dobra lektura na takie „odmóżdżenie się” i nic więcej. Myślę, że nada się dla każdego, kto potrzebuje poprawić sobie humor i nie przeszkadza mu wiek postaci oraz brak skomplikowanych wydarzeń. Osobiście zaciekawiły mnie wątki Elyasa i Emely, ale wiem, że powieść nie zostanie w mojej głowie zbyt długo, ponieważ ich historia nie wyróżnia się niczym prócz śmiesznych dialogów i scen, a to trochę za mało, by zwrócić moją uwagę.

Okładka przedstawia dwie twarze, jedna należy do Emely, zaś druga do Elyasa. Ogromne litery tytułowe widać już z daleka i jest to chyba jedyny element, który w pewien sposób przyciąga wzrok. Czcionka duża i wyrazista, sprzyjająca szybkiemu czytaniu. Przerywniki pomiędzy tekstem to obrazki małych liści. Jakość okładki jest zadowalająca, ponieważ pomimo miękkiej oprawy, jest ona dość wytrzymała.

 

Podsumowanie:

+ zabawne dialogi

+ lekka historia

+ śmieszne sceny w powieści

- mało zaskakujące wydarzenia

- infantylni bohaterowie

 

Ilość stron: 496

Wydawnictwo: Media Rodzina

Gatunek: obyczajowy

Rok wydania: 2015 (z 2011)

Dla kogo: dla osób lubiących lekkie książki, dla młodzieży

 

Archiwum

Szukaj